Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holocaust. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Holocaust. Pokaż wszystkie posty

11 lip 2011

Rzeź wołyńska - 68 lat później.

.
Kolejna rocznica Rzezi wołyńskiej. 11 Lipca 1943 Ukraińska Armia Powstańcza rozpoczęła kolejną falę czystki etnicznej na Wołyniu. Niszczono całe wsie i osady, w ciągu sześciu dni 167!. Celem było uniemożliwienie powrotu Państwa Polskiego po spodziewanej klęsce Niemiec. Niezwykle okrutne wymordowanie wybranych miejscowości miał sterroryzować Polaków i zmusić ich do ucieczki do Małopolski Zachodnie.

"Tej taktyki masowych mordów Ukraińcy nauczyli się od Niemców. To dlatego czystki etniczne UPA zaskakiwały swą skutecznością i dlatego wołyńscy Polacy w 1943 r. byli niemal tak samo bezradni jak Żydzi na Wołyniu w 1942 r. Kampania przeciwko Polakom zaczęła się na Wołyniu, a nie w Galicji, prawdopodobnie właśnie dlatego, że tutaj policja ukraińska odegrała większą rolę w wydarzeniach Holokaustu. Łączy to zagładę Żydów z rzezią Polaków i wyjaśnia obecność na Wołyniu tysięcy doświadczonych w ludobójstwie Ukraińców"
Timothy Snyder, Rekonstrukcja narodów. Polska, Ukraina, Litwa i Białoruś 1569-1999, Sejny 2009, ISBN 978-83-86872-78-7, s.183

To była najbrutalniejsza część likwidacji pozostałości po I Rzeczypospolitej na ziemiach za Bugiem. Rozpoczęta w latach 1938-39 przez NKWD na terenach sowieckich, następnie dopełniona rękami NKWD, UPA i partyzantki sowieckiej na wschodnich kresach II RP pod okupacją sowiecką bądź niemiecką. Ostatnim akordem jest prześladowanie mniejszości polskiej na Litwie przy cichej zgodzie Unie Europejskiej (wyrok trybunału w Strasburgu na temat przymusowej zmiany polskich nazwisk). Ta nienawiść do polskości jest tym dziwniejsza, że w odróżnieniu od niemieckiego parcia na wschód, a polonizacja kresów była dobrowolna w zdecydowanej większości przypadków.

polecam inne posty:
70 lat temu we Lwowie
Kto wygrał II Wojnę Światową?
.

10 lip 2011

Jedwabne 70 lat później

.
70 lat temu 10 lipca 1941 roku w miejscowości Jedwabne zamordowano kilkuset Żydów. Sprawa został nagłośniona w książce p. Grossa pt. "Sąsiedzi". Warto dzisiaj skontrować zbyt daleko idące wnioski autora, które niestety utrwaliły się w potocznej wiedzy wielu Polaków. Autor nie będąc zawodowym historykiem nie zastosował niestety takich elementów warsztatu historycznego jak porównanie np,. niemieckich źródeł.

Poza Polską książka Grossa została zmiażdżona w książce profesora historii Marka Jana Chodakiewicza z muzeum Holocaustu w Nowym Jorku: “Masakra w Jedwabnem, 10go Lipca 1941: Wcześniej, Podczas i Poźniej,” („The Massacre in Jedwabne, July 10, 1941: Before, During, and After,” wydana przez East European Monographs (Monorafie Wschodniej Europy, Boulder Colorado). W Polsce krytykiem był śp. prof. Tomasz Strzembosz ("Jedwabne 1941" , wypowiedź dla PAP).

Gross traktuje wybiórczo źródła, nie uwzględniając ani źródeł niemieckich, włącznie z postępowaniem karnym RFN przeciwko Einsatzkommando działającemu w rejonie Jedwabnego, ani kontekstu kolejnych fal terroru, sowiecko-niemiecko-sowieckiego 1939-1945. W wyniku wojny zginęło nie tylko 300 Żydów spalonych w Jedwabnem, ale i podobna liczba Polaków, Marek Jan Chodakiewicz "Ordinary terror: Communist and Nazi Occupation Policies in Jedwabne, 1939-49".

Przytoczę tu fragment felietonu Rafała Ziemkiewicza z Interii "Żałosna Hucpa Grossa", który dobrze podsumowuje publicystykę Grossa i jego zwolenników.

"Cały sens "Sąsiadów" opiera się na założeniu: pewnego dnia polscy mieszkańcy Jedwabnego spontanicznie rzucili się mordować żydowskich sąsiadów, i wszystkich wymordowali. Gross odrzuca jakikolwiek udział w tym mordzie Niemców (no, może tylko "fotografowali") bo to mu nie pasuje do założonej wymowy dzieła, i do tezy, którą udowadnia poprzez selekcję źródeł, w praktyce opierając się na zeznaniach jednego tylko świadka, i przemilczając wszystko, co czyni tego świadka mało wiarygodnym.

Otóż istnieje bardzo bogata literatura historyczna dotycząca pogromów Żydów w zachodnich guberniach carskiego imperium w drugiej połowie XIX i pierwszej XX wieku. Takich pogromów, mniej lub bardziej inspirowanych przez Ochranę i "Czarną Sotnię" opisano kilkadziesiąt. Wspólną ich cechą jest podobny mniej więcej odsetek ofiar. Licząc poszkodowanych na wszelkie sposoby, nigdy nie przekracza on 60, 70 procent zaatakowanej populacji, w czym około jedną trzecią stanowią zabici.

Jest to oczywiste. Jeśli pogrom ma charakter spontanicznego wybuchu, część zaatakowanych zawsze będzie miała którędy uciec, nawet pomimo poturbowania. Nie każdy z uczestników pogromu zdecydowany jest zabijać, nawet ci zdecydowani w pewnym momencie więcej uwagi poświęcają rabunkowi.

W Jedwabnem natomiast jednego dnia zamordowano praktycznie 100 proc. żydowskiej populacji. Jest więc oczywiste, że nie był to spontaniczny pogrom, tylko starannie zaplanowana i dowodzona przez kogoś akcja, której początkiem było zablokowanie dróg ucieczki. Tego nie mogli zrobić miejscowy piekarz z miejscowym kowalem. Jedynymi, którzy mieli i możliwość, i siły policyjne, i "know how" niezbędne do takiego przedsięwzięcia, byli Niemcy.

Tyle mówi elementarny zdrowy rozsądek. Badanie historyczne pozwalają bez trudu stwierdzić, że, owszem, specjalna einsatztruppe została w tym czasie wysłana w okolice Jedwabnego z zadaniem eksterminacji ludności żydowskiej tamtejszych miasteczek. Znamy jej szlak, znaczony podobnymi do Jedwabnego zbrodniami w sąsiednich miejscowościach w dniach wcześniejszych i późniejszych, znamy instrukcję, w której dowództwo przykazało im w maksymalny sposób wciągać do współpracy w zbrodni ludność miejscową.

To wszystko Gross ignoruje, bo nie pasuje do założonej tezy, i nie ma akurat świadka pozwalającego działania niemieckiego oddziału specjalnego przedstawić jako spontaniczny akt przemocy ze strony polskich sąsiadów. Tak samo jak on zachowuje się cała czereda płatnych propagandystów i "pożytecznych idiotów", udających, że nie rozumie najoczywistszych faktów i latami plotąca androny o "konieczności zmierzenia się z polską winą"."